środa, 13 maja 2009

...a melancholia jest niebieska...

Melancholia zawsze mi się kojarzy z kolorem niebieskim. Smutek to granatowy. Euforia czerwień. Zielony to spokój i cisza. Zmęczenie jest żółte. A dzisiejszy dzień to istna tęcza kolorów. Wszystko w nim było - od radości do smutku. Poważne myśli, głupawka, zamyślenie, przełamywanie oporów, walka z pewnymi uczuciami, radość z pomocy komuś, zniechęcenie... może nawet kilka chwil zakochania? Zawrotów głowy można dostać... ale przypuszczam że u większości tak właśnie wygląda jeden dzień z życia... to mieszanina barw, które trudno czasem określić. A tymi barwami można malować i tworzyć piękne obrazy. A można je wszystkie wymieszać i otrzymać jedną wielką szarą plamę. Oczywiście zdarzają się dni tylko w jednym odcieniu - każdy ma swój "okres błękitny" ;) ... ale tak naprawdę nie zdarzają się one tak często, to zawsze jest mniej lub bardziej barwna paleta kolorów.

Ot takie moje artystyczne podejście do rzeczywistości...

4 komentarze:

  1. Jak to czytam aż chce mi się wyjąć farby i malować. Ale w perspektywach na dzisiaj mam fiiizjo. Ech.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tez mam fizjooooo
    /a jak okreslasz wkurwienie:D?

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja poproszę nową notkę :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Fuck. Tym razem ja byłam Konradem :DDDD

    OdpowiedzUsuń